KAWIARNIA MOJA
KAWIARNIA MOJA

Gdy wiedziałem już że moje życie zwiążę z gastronomią, a babcia Weronka po raz pierwszy zjadła przygotowane przeze mnie samodzielnie eklery z kremem, postanowiła, że powinienem nauczyć się także innego ciasta z jej dzieciństwa – brukowca.

Ciasto przygotowałem po raz pierwszy samodzielnie pod jej okiem. Formowanie kulek nadzianych konfiturą malinową bądź jeżynową trenowałem już wielokrotnie więc tym się nie stresowałem. Gorzej z pieczeniem. Pieczenie w piecu chlebowym do dziś jest dla mnie wielkim wyzwaniem ale po co są babcie?! Niezwykłe wyczucie ognia i temperatury bez użycia termometru to umiejętność która do dzisiaj pozostaje tajemnicą. Ale przy jej asyście ciasto wyszło doskonale.

Brukowiec mazurski charakteryzuje się ciemną barwą, specyficznym smakiem i aromatem korzennym, niespotykanym w innych ciastach tego typu. Miód zastępuje tu syrop buraczany, który nadaje mu brunatną barwę. Różni się także od zwykłych pierników także fakturą zewnętrzną, co jest efektem robienia piernika z kuleczek które po upieczeniu przypominają porządny, przedwojenny bruk. Brukowiec w postaci prostokątnego placka pieczono na Boże Narodzenie i Wielkanoc. Podawano gościom, obdarowywano nimi dzieci lub był używany jako ozdoba na choinkę. W pozostałą część roku dawał ludziom siłę do pracy. Pieczono go przed wyczerpująca pracą w polu – sianokosami, wykopkami. I w czasie przerw spożywano z mlekiem. Podobno ładował energią i dobrym humorem na wiele godzin.  Przygotowywany był, z wyjątkiem przypraw, z produktów własnego gospodarstwa. Dodatkowymi walorami tego wypieku jest możliwość długiego przechowywania, bez zmiany walorów  smakowych i zapachowych. Zatem brukowiec jest idealny na podróże. Dlatego w naszym wykonaniu i solidnym opakowaniu jest świetny jako tradycyjny, kulinarny prezent z Warmii. Bo skoro Toruń ma swoje pierniki, do Olsztyna

Tomasz